Luśka zaatakowała mnie, gdy weszłam do domu. Na szczęście był to atak radości. Tak duży, że minęła dłuższa chwila zanim udało mi się zobaczyć jej pysk,. W rezultacie telefon upadł mi na podłogę i nie udało mi się tego miłego powitania nagrać. W domu wskakiwała na mnie, na krzesło, biegała, wymuszała uwagę powarkiwaniem i wydawała się nie do opanowania.

Z przyjemnością przedstawiam filmik, w którym Luśka po raz pierwszy uczy się, że otwarcie drzwi wcale nie oznacza, że może przez nie wyjść:

——————————-

Mail od właścicielki 2,5 tyg. po pierwszych zaleceniach:

Hej,Idzie nam całkiem nieźle, jest poprawa szczególnie jak przychodzą goście. I już nie jest tak zainteresowana nowymi osobami jak kiedyś. Komenda nie rusz działa na przekąski ale jeszcze nie dziala na inne rzeczy typu kartki skarpetki i wszystko co spadnie na ziemię. Musimy jeszcze poćwiczyć dzwonek.” 

 

Reklamy