Szukaj

Psi Bajzel

A dogs mind is a terrible thing to waste

A dogs mind is a terrible thing to waste

Reklamy
Featured post

Porady w Maxi Zoo

Z okazji 5 urodzin Maxi Zoo miałam okazję udzielać porad behawioralnych klientom sklepu. To był bardzo miły dzień 🙂 

Na zdjęciu zupełnie bezproblemowy, przecudny Bruno 🙂

Aktualnie czas oczekiwania na konsultację może wynieść do 3 tygodni.

Dziękuję za cierpliwość 🙂

unnamed

Baja i Bongo opanowują emocje

Rodzeństwo Parson Russel Terrierów potrafi zamienić dom w pole bitwy na poduszki:

Jedną z umiejętności, nad którą warto z nimi pracować jest opanowanie emocji. Poniższe ćwiczenie uczy ich czekać i myśleć. A właścicielka dostaje narzędzie do opanowania dwóch żywiołów ☺

Przykład idealny

Praca właścicieli Zary może posłużyć jako przykład dla wszystkich, którzy zastanawiają się nad wprowadzeniem klatki dla swojego psa.

Zara wyjadała podłogę, drzwi i różne przedmioty codziennego użytku znalezione pod nieobecność właścicieli. Szczęśliwie miała w domu klatkę. Znała ją, lecz nigdy nie była w niej zamykana.

Właściciele przez miesiąc pracowali nad treningiem klatkowym i voilà! Zara zostaje w klatce i śpi. Nie ma już możliwości niszczyć w domu, bo pod nieobecność właścicieli odpoczywa w klatce.

Brawo za spokój, konsekwencję i cierpliwość ☺

Mały meksykański iluzjonista

Znacie to uczucie, gdy oglądacie sztuczkę iluzjonisty odartą z tajemnicy? Kiedy wiecie już na czym ona polega czar pryska i macie ochotę powiedzieć temu, który się zachwyca: przecież to żadna magia. Nie byłam w stanie się zachwycić podczas show Cezara Millana, choć słyszałam wyrazy zachwytu wokół mnie.

Szczegółowo przygotowane show, skrzętnie wybrane psy na scenę, udana oprawa. Opowieść Millana ubrana została w formę krótkich przypowiastek. O tym, że opacznie rozumiemy potrzeby naszych psów, że nie widzimy co komunikują i że żyjemy w stadzie, w którym to naszym zadaniem jest pilnowanie proporcji między zasadami, granicami i rozpieszczaniem psów. Każda przypowiastka poparta była filmowymi przykładami nagrań z klientami Millana.

„Często rozmawiam z właścicielami psów, którzy mówią że ich psy stwarzają duże problemy. Jednak ja widzę przed sobą psa, który mówi mi: mój Pan jest niestabilny emocjonalnie”.

Kilka pokazów z psami miało unaocznić, że duży ciężki pies nie musi ciągnąć na smyczy, że dwa małe psy na smyczy mogą ładnie podążać za właścicielem, że pies nie powinien decydować kiedy podejmie jedzenie i w końcu, że można oduczyć psa wymuszania zabawy. Miało być łatwo, prosto i przyjemnie. American way.

„Zdejmij psu szelki, one są do ciągnięcia. Założymy mu smycz”. Behawioralną smycz treningową. Millan słowem nie wspominał jak ona działa, więc osoby, które może w życiu nie zastosowałyby awersji wobec swojego psa, właśnie to robiły.  Do show wzięte zostały psy, które prawdopodobnie nigdy nie miały na sobie obroży, nie mówiąc już o smyczy behawioralnej. Efekt „Łał” murowany.

Przykłady z rozpraszaniem psa, który parł na miskę oraz opanowywanie emocji przy zabawie bardzo udane. „Poczekaj aż pies się uspokoi i wtedy rzuć mu piłkę”. Nagradzaj spokój, nie ekscytację.

A co było widać między słowami? Millan ma niezwykle przyjazną powierzchowność. Szybko łapie kontakt z ludźmi, jest ciepły, bardzo inteligentny i zabawny. Gołym okiem widać jego ogromne doświadczenie, niesamowity spokój w pracy z psem i człowiekiem.  Nie wymusza, lecz reaguje w odpowiednim momencie; niemal niewidocznym dla przeciętnego posiadacza psa. Łatwo więc było poddać się sytuacji i odnieść wrażenie, że ma magiczną moc.

I tak sobie myślę dziś o Cezarze Millanie, o Catalinie Cornea i Barcie Bellonie, że to czyste przykłady prawdziwego doświadczenia bez teoretyzowania. Doskonale czytają psy, nie zagadują ich, w naturalny sposób osiągają to o czym marzy większość z nas – dobrze wychowane psy. A że można inaczej? Zawsze można. Wybór należy do nas i dobrze, że go mamy.

 

 

Cała prawda o przywołaniu 

Jedno jest pewne: nie ma idealnego przywołania. Pies to nie maszyna i nawet, gdy przepracujesz przywołanie awaryjne, to zdarzy się, że będziesz musiał gwizdnąć dwa, trzy razy zanim do Ciebie przybiegnie. Jestem sceptyczna też jeśli chodzi o przywołanie uczone na obroży elektronicznej. Wprawdzie prędzej przywołamy w ten sposób psa goniącego za królikiem, ale już nie mamy pewności, że bez obroży tego nie zrobi. Choć wielu w to wierzy.

Natomiast bez problemu, pracując z psem regularnie i w pozytywny sposób, możemy osiągnąć 90% przywołania, również w trudnych warunkach. Na przykład, gdy pies jest wśród innych psów lub ludzi, których uwielbia. Jak to zrobić?

Recepta na przywołanie

Po pierwsze: Uświadom sobie, że nauka dobrego przywołania to proces. Nie zrobisz tego w tydzień, nie zrobisz w miesiąc, może uda Ci się w rok.

Po drugie: Gdy już odpuścisz sobie wysokie oczekiwania wobec psa – Have Fun! – bądź dla psa atrakcją tak dużą, jak dla Ciebie było wesołe miasteczko w dziecińswie. Miej w zanadrzu dużo niespodzianek i stopniuj atrakcje.

Po trzecie: nie przepuszczaj żadnej okazji, by ćwiczyć. Im więcej, tym szybciej osiągniesz swój cel.

Po czwarte: nic nie trwa wiecznie; nawet, gdy ze spokojem ducha będziesz już puszczał swojego psa, bo zwykle wraca na zawołanie, zawsze powinieneś mieć coś przy sobie, by choć dwa razy w tygodniu wzmocnić w nim przekonanie, że jest Super Psem.

Po piąte: kieruj się rozsądkiem; Twój pies puszczany luzem zawsze musi mieć na sobie adresówkę lub najlepiej GPS. Znaczna część zaginionych psów, ucieka podczas spacerów z właścicielem.

Trzymam kciuki za postępy waszych podopiecznych 🙂

So small, so evil

Wielkość Leszka jest odwrotnie proporcjonalna do ilości problemów jakie mają z nim właściciele. Począwszy od wymuszania uwagi do tego stopnia, że nie można zamknąć się samemu w łazience przez nadpobudliwość, niechęć do wychodzenia na dwór,strach przed sprzętami kuchennymi aż po najgorsze – załatwianie się w domu, a właściwie zalewanie mieszkania siuśkami i robienie kupy „na złość”.

Jednym słowem Leszek jest ABSORBUJĄCY.

Ponad dwie godziny rozmawialiśmy o tym, co możemy zrobić, by poprawić sytuację.

Na ten moment Leszek zakochał się w swoim miejscu, gdzie spędza dużo czasu na odpoczynku. Dzięki temu nie wymusza uwagi,  by znaleźć się na rękach właścicieli i pozwala im na wyjście z domu lub pójście do łazienki (wcześniej obszczekiwał ich, gdy tylko widział, że gdzieś się wybierają).

Leszek jest spokojniejszy, szanuje przestrzeń właścicieli. Szybko zrozumiał jakie są zasady.

Pozostaje jeszcze załatwianie się w domu. Przed nami zwiększenie kontroli  poruszania się Leszka po mieszkaniu i wzmacnianie załatwiania się na dworze.

Jestem dobrej myśli ☺

21.01.2017:

Dziś Lechu rozpoczyna nowy etap w swoim życiu zamieszkując w transporterku. Transportereczku 😉

Warsztaty 

W końcu udało się zrobić warsztat, który łączy w sobie teorię i praktykę. Lubię patrzeć jak inni odkrywają jakim fascynującym zwierzęciem jest pies i wspólnie uczymy się jak z nim współpracować.

Kolejny warsztat planuję na wiosnę, by do tego czasu móc poszerzyć zakres zagadnień i przygotować jeszcze więcej zadań dla uczestników ☺

Nowość na rynku

Moje ostatnie odkrycie to ta gumowa blaszkowata kość dla psa. Między blaszki wsmarowuję serek lub pasztet i pies zajmuje się tym znacznie dłużej niż kongiem, bo z każdej blaszki musi wydłubać sobie coś dobrego. Bardzo sprytny patent.

Kostki w różnych rozmiarach dostępne są np. w moim ulubionym sklepie dla zwierząt KarMar przy Jasnej Roli w Poznaniu ☺

Stwórz darmową stronę albo bloga na WordPress.com.

Up ↑